TYLKO U NAS! Atak niedźwiedzia w Morochowie. „Wyskoczył z młodnika i ruszył prosto na mnie” [VIDEO]
GMINA ZAGÓRZ. To mogło skończyć się tragicznie. W miejscowości Morochów doszło do mrożącego krew w żyłach zdarzenia. Agresywny niedźwiedź zaatakował rolnika, który sprawdzał pastwisko. – Wyskoczył prosto na mnie. Miałem ogromne szczęście, że samochód był blisko – relacjonuje nam mężczyzna. Strach w regionie narasta, zwłaszcza że zaledwie kilka kilometrów dalej doszło niedawno do śmiertelnego ataku.
Dzisiaj około godziny 12:00, jeden z rolników w Morochowie udał się na pastwisko, aby sprawdzić stan ogrodzenia (tzw. pastucha) oraz wodę dla bydła. Rutynowa czynność w ułamku sekundy zamieniła się w walkę o przeżycie.
„Niedźwiedź wyskoczył z młodnika”
Z relacji rolnika wyłania się obraz błyskawicznego ataku. Drapieżnik nie bał się obecności człowieka i nie zareagował na hałas.
– Podjechałem pod młodnik, który graniczy z pastwiskiem. W tym momencie niedźwiedź wyskoczył z zalesienia prosto na mnie. Widziałem, że idzie na mnie i zacząłem uciekać. Samochód był blisko, wskoczyłem do środka w ostatniej chwili – opowiada nam wstrząśnięty rolnik.
Jak dodaje, po wejściu do auta zwierzę zniknęło mu z oczu, ale bydło na pastwisku zareagowało natychmiastowym popłochem. – Krowy zaczęły lecieć z góry, prawdopodobnie wystraszone przez drapieżnika – mówi mężczyzna.
W cieniu tragedii w Płonnej
Strach mieszkańców Morochowa i okolicznych miejscowości nie jest bezpodstawny. Morochów leży zaledwie kilka kilometrów od Płonnej, gdzie niedawno doszło do niewyobrażalnej tragedii. Przypomnijmy, że to właśnie tam niedźwiedź zaatakował 58-letnią kobietę. Niestety, obrażenia okazały się na tyle poważne, że życia mieszkanki powiatu sanockiego nie udało się uratować.
Dzisiejsze zdarzenie pokazuje, że agresywne osobniki wciąż przebywają blisko ludzkich osad i pastwisk, stanowiąc realne zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców.
Udało nam się uzyskać oficjalny komentarz policji w sprawie zdarzenia w Morochowie.
– Zgłoszenie wpłynęło przed godziną 13:00. Z informacji zgłaszającego wynikało, że w pobliżu pastwiska w Morochowie widziany był niedźwiedź. Nie doszło do kontaktu człowieka ze zwierzęciem. Zgłaszający wycofał się i oddalił. Nikomu nic się nie stało – przekazała nam asp. Anna Oleniacz, oficer prasowy KPP Sanok.
Dla rolnika sprawa jest jasna – to był atak. – Pierwszy raz w życiu coś takiego mnie spotkało. Wcześniej widziałem niedźwiedzie z traktora, robiłem im zdjęcia i uciekały. Ale tak, żeby wyskoczył z krzaków i atakował? To pierwszy raz – podkreśla nasz rozmówca.
Problem w gminie Zagórz i sąsiednich gminach jest znacznie szerszy. Rolnicy zmagają się nie tylko z niedźwiedziami, ale i z wilkami, które regularnie dziesiątkują stada.
– W ciągu ostatnich 5 lat straciłem około 6 sztuk bydła. Tylko w jednym przypadku udało się udowodnić atak wilka i dostać odszkodowanie. Reszta po prostu znika – wilki zjadają cielę, wynoszą je i nie ma śladu – żali się rolnik.
Obecnie hodowcy w regionie muszą stosować drastyczne środki ostrożności, trzymając cielęta w zamknięciu nawet do 3. miesiąca życia.
Do tematu będziemy wracać.


Wykop.pl
Dodaj komentarz
Zaloguj się a:
- Twój komentarz zostanie wyróżniony,
- otrzymasz punkty, które będziesz mógł wymienić na nagrody,
- czytelnicy będa mogli oceniać Twoją wypowiedź (łapki),
lub dodaj zwykły komentarz, który zostanie wyświetlany na końcu strony, bez możliwosci głosowania oraz pisania odpowiedzi.Dodając komentarz akceptujesz postanowienia regulaminu.